Never avake :*
Rozdział IV
Z samego rana zadzwoniłam do Vanessy i zaprosiłam ją do pobliskiej kawiarni. Powiedziała że przyjdzie. Cieszyłam się ponieważ po jej wczorajszej reakcji, myślałam że będzie mieć do mnie żal, że nie powiedziałam jej wcześniej o Kubie.
Szłam do kawiarni. Zatrzymałam się na chwilkę przy boisku sportowym, ponieważ umówiłyśmy się dopiero za 15 minut. Właśnie trwał jakiś mecz, więc postanowiłam zaczekać tu chwilę. Stałam przy barierce, gdy nagle ktoś pocałował mnie w policzek. Szybko się odwróciłam. To był Kuba.
-Co ty tu robisz?-zapytał
-Ja... nic, przechodziłam właśnie.. jestem umówiona z... a ty?- zapytałam
-Przyszedłem tu z tatą.. yyy.. jest trenerem..- powiedział z uśmiechem
-Aaa okej, muszę już iść umówiłam się z Vanessą- powiedziałam próbując się odwrócić, lecz nie udało mi się to ponieważ złapał mnie za rękę i przyciągnął z powrotem do siebie
-Zaczekaj- powiedział- Co robisz po południu?
-Nie mam żadnych planów.. będę w domu.. a co?- odpowiedziałam
-Dasz się zaprosić na spacer?
-Może tak .. może nie..- Zaczęłam się z nim droczyć
Uśmiechnął się i powiedział-Przyjdę po ciebie o 15:00
Pozwoliłam się pocałować i odeszłam.
Gdy doszłam do kawiarni Vanessa już tam była.
-Hej- powiedziałam
-Hej- uśmiechnęła się lekko
Rozmawiałyśmy chwilę gdy zapytała:
-Kim był wczoraj ten chłopak?
-To był Kuba, niedawno go poznałam... nie wiedziałam czy jeszcze kiedyś go zobaczę dlatego ci nie powiedziałam, przepraszam
-Nie przepraszaj nic się nie stało, po prostu byłam zaskoczona... nigdy nie chciałaś mieć nic wspólnego z ŻADNYM chłopakiem.
-To teraz mam i to aż za dużo wspólnego-wymamrotałam tak że nawet nie usłyszała
-Co mówisz?-zapytała
-No... bo to jest mój chłopak- powiedziałam lekko speszona
-Coo???! Od kiedy??!-zapytała nagle ożywiona
-W sumie... od wczoraj- obie zaczęłyśmy się śmiać
Vanessa zrozumiała dlaczego jej nie powiedziałam dlatego nie miała do mnie żalu. Ale mimo to zachowywała się jakoś dziwnie. Była jakaś inna.
Po krótkiej rozmowie powiedziała że musi już iść, więc się pożegnałyśmy.
.........................
Była już prawie 15:00, nie mogłam się już doczekać, gdy zobaczyłam go przez okno. Czekał przed furtką więc wyszłam. Przywitaliśmy się i poszliśmy... przed siebie... :)
Po 15 minutach doszliśmy nad Wisłę, było ciepłe letnie popołudnie. Usiedliśmy na jednej z ławek niedaleko brzegu. Rozmawialiśmy długo aż nadeszły czarne chmury. Niedługo potem zaczął padać deszcz i wiać lekki ciepły wietrzyk. Byliśmy na pustkowiu, nie było tam nic prócz drzew, więc stanęliśmy pod jednym z nich. Wtedy przytulił mnie, i staliśmy tak w deszczu.
Niedługo potem ukazał nam się ten widok:
Gdy przestało padać przemoczeni wróciliśmy do domu.
-Jutro rano odprowadzę Cię do szkoły-powiedział Kuba
-Ale nie trzeba..
-Trzeba! Odprowadzę Cię-przerwał mi
-Okej-powiedziałam uśmiechając się
-To paaa- pocałował mnie i odszedł
-Paaa- powiedziałam łapiąc oddech
Niedługo potem zniknął z moich oczu.
Byłam najszczęśliwsza na świecie!! Lecz jeszcze nie wiedziałam pewnej rzeczy o Vanessie....
Dla Gosi <3
-Ja... nic, przechodziłam właśnie.. jestem umówiona z... a ty?- zapytałam
-Przyszedłem tu z tatą.. yyy.. jest trenerem..- powiedział z uśmiechem
-Zaczekaj- powiedział- Co robisz po południu?
-Nie mam żadnych planów.. będę w domu.. a co?- odpowiedziałam
-Dasz się zaprosić na spacer?
-Może tak .. może nie..- Zaczęłam się z nim droczyć
Uśmiechnął się i powiedział-Przyjdę po ciebie o 15:00
Pozwoliłam się pocałować i odeszłam.
Gdy doszłam do kawiarni Vanessa już tam była.
-Kim był wczoraj ten chłopak?
-To teraz mam i to aż za dużo wspólnego-wymamrotałam tak że nawet nie usłyszała
-Coo???! Od kiedy??!-zapytała nagle ożywiona
-W sumie... od wczoraj- obie zaczęłyśmy się śmiać
Vanessa zrozumiała dlaczego jej nie powiedziałam dlatego nie miała do mnie żalu. Ale mimo to zachowywała się jakoś dziwnie. Była jakaś inna.
Po krótkiej rozmowie powiedziała że musi już iść, więc się pożegnałyśmy.
.........................
Była już prawie 15:00, nie mogłam się już doczekać, gdy zobaczyłam go przez okno. Czekał przed furtką więc wyszłam. Przywitaliśmy się i poszliśmy... przed siebie... :)
Po 15 minutach doszliśmy nad Wisłę, było ciepłe letnie popołudnie. Usiedliśmy na jednej z ławek niedaleko brzegu. Rozmawialiśmy długo aż nadeszły czarne chmury. Niedługo potem zaczął padać deszcz i wiać lekki ciepły wietrzyk. Byliśmy na pustkowiu, nie było tam nic prócz drzew, więc stanęliśmy pod jednym z nich. Wtedy przytulił mnie, i staliśmy tak w deszczu.
Niedługo potem ukazał nam się ten widok:
-Jutro rano odprowadzę Cię do szkoły-powiedział Kuba
-Ale nie trzeba..
-Trzeba! Odprowadzę Cię-przerwał mi
-Okej-powiedziałam uśmiechając się
-To paaa- pocałował mnie i odszedł
-Paaa- powiedziałam łapiąc oddech
Niedługo potem zniknął z moich oczu.
Byłam najszczęśliwsza na świecie!! Lecz jeszcze nie wiedziałam pewnej rzeczy o Vanessie....
Dla Gosi <3

.jpg)